Audiobook

Kiedy przekroczyłem drzwi naszej lokalnej siłowni, oczom moim ukazał się las umięśnionych (lub tylko myślących, że są umięśnieni) facetów. A każdy z nich prężył się przed własnym odbiciem w lustrze tak, jakby patrzyło na nich stado sędziów kulturystycznych. Moja wątła postura wywołała lekki pomruk śmiechu, ale nie zniechęciło mnie to i zacząłem swoją przygodę z siłownią. Pomyślałem, że przecież nie takie ciężary będę dźwigał i gorszy od całej tej napakowanej reszty nie będę.
Spróbowałem...
...od tamtej pory minęły dwa miesiące, a przede mną jeszcze kolejne pół roku rehabilitacji :)

Hańbą byłoby zastrzelić ich, audiobook mieliśmy nad nimi taką przewagę i gdy zwabiliśmy ich w pułapkę, w której nie mogli się ani bronić, ani nawet ruszać. Nie wspominam już o tym, że jesteśmy chrześcijanami, a nie poganami. — Hm, co tu wiele mówić, ma pan słuszność jako chrześcijanin i jako człowiek w ogóle. Ale czy musielibyśmy ich od razu zabić? Byli zmuszeni się poddać, mogliśmy więc uniknąć rozlewu krwi. — Nie poddaliby się właśnie dlatego, że szukają nowych leków.

— Nie wpadnie im na myśl przyjść tutaj. Nie wiedzą, z jakimi i z iloma wrogami mają do czynienia. Będą musieli przede wszystkim myśleć o obronie obozu. Dopiero o świcie mogą coś przedsięwziąć. — Winnetou postrachem zatrzyma ich w obozie. Apacz przyłożył lufę rewolweru prawie do samej ziemi. Shatterhand w lot pojął jego zamiar. — Stój! — rzekł. — Nie powinni zobaczyć blasku wystrzału, bo dowiedzieliby się gdzie jesteśmy. Doboszka okropna pewnie publikuje kolorowe kostki.